17.2 C
Kołobrzeg
18 września 2020
Także.pl

Zabytek?

Kołobrzeg jak mało które miasto ucierpiał w zawieruchach wojennych. Szczególnie okrutna była ostatnia wojna – ok.95%  zabudowy miasta uległo zniszczeniu bądź poważnemu uszkodzeniu. To spowodowało, że niewiele pozostało zabytkowych budowli  jako widocznych świadków  bogatej historii, jaka miała tu miejsce. A  to powoduje, że boli, kiedy do historii powoli przechodzą te budowle, które mogły mieć zupełnie inny los…

Jedną z nich jest spichlerz nad Parsętą, przy ul. Rzecznej. Wybudowany pod koniec XIX wieku w stylu neogotyckim, wraz z trzema innymi pełnił funkcje magazynu zbożowego. Do dziś zachował się tylko ten jeden. Szachulcowa  zabudowa nawet teraz  ładnie wygląda na tle nowo wybudowanych kamienic wokół. Niestety, budynek niechybnie w niedługim czasie przestanie istnieć . W wielu miejscach zawalony dach, popękane ściany  wyraźnie wskazują na chorobę, jaka dotknęła ten piękny budynek. Jego jednym z nieszczęść jest to, iż nie został wpisany do rejestru zabytków. A jak nie jest w mocy prawa zabytkiem, to znaczy że nie jest. I można z nim robić, co się chce. Albo nie robić nic, aż się rozwali, i działka będzie czysta na sprzedaż. Albo na coś innego.  Szkoda, iż wiele lat wstecz nie udało się dojść do porozumienia właścicielowi  z władzami miasta co do ciągu komunikacyjnego do spichlerza. Być może na dziś mielibyśmy budynek podobny do tego, który ostał się w Goleniowie.

Tam jakoś inaczej się potoczyło, i na dziś oczy turystów raduje odrestaurowany, o szachulcowej zabudowie, spichlerz.

Ten rejon naszego miasta nie ma szczęścia do zabytków. Po drugiej stronie ulicy Rzecznej, tuż nad brzegiem Parsęty, stoi budynek dawnej elektrowni. Jeszcze nie tak dawno, bo w latach 80-tych XX wieku obok elektrowni był unikalny zabytek w skali europejskiej- batardeau. Baterdeau  pełniło rolę grodzy, czyli budowli spiętrzającej wodę, która zalewała tereny wokół miasta, czyniąc je trudniejszymi do pokonania dla nieprzyjaciół. Oprócz tego baterdeau pełniło , przez swą nietypową budowę, ważnego punktu strzelniczego, co było unikatem . Niestety, w latach 80-tych ubiegłego wieku zabytek został rozebrany, by chronić miasto przed powodzią. Do dziś nie został odbudowany.

Budynek elektrowni ma już ponad sto lat. I też nie jest w rejestrze zabytków, i jest w rękach prywatnych. Widać, że są czynione próby remontu, choć niezbyt sprawnie to idzie. Własność prywatna to rzecz święta. Ale warto by się zastanowić, czy władze miasta nie powinny zainterweniować, i być może pomóc właścicielom takich budowli. Te budynki są świadectwem historii, jaka miała tu miejsce. Moment, w którym ulegną one zniszczeniu, historia miasta Kołobrzeg zostanie pozbawiona kolejnej swojej cząstki.

Pamiętam historię pewnego budyneczku, jaki wiele lat temu stał na działce przy ul. Portowej, którą miało w swojej ofercie jedno z kołobrzeskich biur nieruchomości.  Działka była dość  atrakcyjna, ale miała jeden feler- na jej terenie stał budyneczek wpisany do rejestru zabytków. A potencjalny nabywca nie był zainteresowany jej remontem, tylko wyburzeniem i postawieniem na jego miejscu molocha, na którym można zbić kasę. Akurat tego nie można było uczynić, wiadomo-zabytek.No i tak lata mijały, o budyneczek nikt nie dbał. Wiatry, śnieg i deszcze swoje zrobiły, budyneczek w majestacie prawa się zawalił. A na jego miejscu stoi to, o co chodziło. Czyli efekt zawsze jest ten sam- jeśli nie zadbamy o zabytek, to i tak pójdzie on w ruinę.

Czy jest zabytkiem w prawie, czy też nie. Czy jest własnością miasta, czy też nie. Szkoda.

Ryszard Czepulonis