15.4 C
Kołobrzeg
17 lipca 2019
Także.pl
Image default
Po godzinach Społeczeństwo Sport

Wraca kultowy dla wielu kołobrzeżan Turniej Koszykówki Ulicznej Coast2Coast

Gwiazdy koszykówki na boisku, zacięta walka do ostatniej piłki, widowiskowe konkursy wsadów i żywiołowe koncerty hip-hopowe na zakończenie rozgrywek, tak w dużym skrócie wyglądały Turnieje Koszykówki Ulicznej Coast2Coast. Organizowali je w Kołobrzegu dla swoich rówieśników Karol Skórko, Dariusz Jasiński, Krystian Kowalski i Marcin Gardzielik. 

Turniej po raz pierwszy odbył się na boisku za halą Milenium w 2003r. Ostatni raz zagrano tu w 2012r. 6 lipca turniej wraca, ale będzie rozgrywany w Warszawie. Nie zrywa jednak swoich związków z rodzinnym miastem, a dwie drużyny z Kołobrzegu mają zagwarantowane miejsce w szesnastce, która zagra na stołecznych boiskach Parku Agrykola. Rozmawiamy z Karolem Skórko, który reaktywuje kultowy dla wielu kołobrzeżan Coast2Coast. Nasz rozmówca niedługo po ostatnich rozgrywkach wyjechał do Warszawy, gdzie wciąż mieszka i pracuje. 

Jest rok 2003. Grupa młodych chłopaków stoi na osiedlowym boisku i zastanawia się co tu zrobić, bo jak wtedy uważaliście „w mieście nic się nie dzieje”. Zdecydowaliście się na turniej koszykówki i tak powstał Coast2Coast.
Tak. To był naturalny wybór. Wszyscy byliśmy w jakiś sposób związani z koszykówką. Część z nas grała w młodzieżowych sekcjach Kotwicy. Ta fascynacja koszykówką towarzyszy nam zresztą do dziś.

Nie zdecydowaliście się jednak na standardowy basketball, a wybraliście streetball, czyli koszykówkę uliczną. Dlaczego?
Byliśmy zgodni, że to streetball reprezentuje prawdziwą istotę tego sportu. Dla mnie to jest kwintesencja sportu, walki, emocji i zaangażowania. W streetballu zawodnicy mają więcej swobody, bo koszykówka uliczna jest mniej nastawiona na ścisłe przestrzeganie zasad. To wzmaga jeszcze bardziej rywalizację. Gra jest bardzo dynamiczna i kontaktowa. Zawodnicy mogą wykonywać widowiskowe triki nie martwiąc się na przykład o kroki, bo te są rzadziej odgwizdywane. Nie liczy się też czas wyprowadzania akcji, nie trzeba zgłaszać zmian zawodników. Wymyślając formułę Turnieju wzorowaliśmy się na filmie „Above the rim” z Tupakiem Shakur, to jeden z najlepszych filmów o koszykówce.

Trzeba jednak pamiętać, że Coast2Coast to gra na dwa kosze, a nie trójki koszykarskie. Szczerze mówiąc mieliśmy ich wtedy dość, bo były często organizowane, również przez kołobrzeski MOSiR. Stąd też wzięła się nazwa turnieju, która oznacza grę jednego zawodnika od kosza do kosza, a nie jak mylnie niektórzy sądzą, że wiąże się z tym, że zawody były organizowane na wybrzeżu. Taka teoria pojawiła się później, dopiero po turniejach w gminie Rewal. 

Wracając do początków pierwszy turniej C2C odbył się w 2003r. Jak się organizuje taką imprezę nie mając praktycznie nic, a o której już rok później informuje radio RMF FM, a stacja telewizyjna VIVA Polska nagrywa o niej godzinny materiał?
Był duży entuzjazm i sądząc po frekwencji chyba taki turniej był po prostu w Kołobrzegu potrzebny. Prawda jest też taka, że większość robiliśmy sami. Sami pomalowaliśmy boisko za halą Milenium farbą, którą dostaliśmy z jednej z kołobrzeskich hurtowni w zamian za podziękowania na plakacie. Projekt pierwszego plakatu stworzył jeden z nas, Dariusz Jasiński. Wydrukowaliśmy je na zwykłych drukarkach dzięki uprzejmości MOSiR-u. Nie były to drukarki wielkoformatowe więc musieliśmy je później sklejać z dwóch części. Ówczesne Centrum Promocji i Turystyki dało nam koszulki. Składaną trybunę, której wtedy nie było w Kołobrzegu, za darmo przywiózł nam wójt Rewala, który bardzo nam kibicował i później zaprosił nas na tour po wybrzeżu (turnieje Coast2Coast odbywały się jeszcze w Pustkowie, Niechorzu, Pobierowie i Rewalu – dop. red.). Muszę tu wspomnieć nieżyjącego Sebastiana Karpiniuka, który nam bardzo pomagał, gdyby nie jego pomoc w kilku kluczowych momentach, późniejsze turnieje mogłyby się nie odbyć. Na pewnym etapie włączył się też MOSiR, szczególnie Marcin Baczewicz oraz działający w tamtych latach Miejski Ośrodek Kultury. Inicjatywa jednak leżała zawsze po naszej stronie, grupy młodych ludzi zafascynowanych koszykówką.

15 lat temu internet nie był jeszcze tak popularny jak dziś. Mimo to informacja, że w Kołobrzegu gra się w streetball obiegła kraj i w 2004r. zameldowało się tu kilkanaście drużyn.
Nawet się specjalnie nie promowaliśmy, a ku naszemu zaskoczeniu przyjechało 12 ekip, między innymi z Wrocławia, Słupska, Szczecina i Berlina. Pojawiali się znani zawodnicy. W 2004 roku przyjeżdżał do nas regularnie Rafał Frank, wtedy gwiazda polskiej ligi, zawodnik Czarnych Słupsk. Konkurs wsadów wygrał Paweł Kikowski, dziś zawodnik King Wilki Szczecin. Grali Michał Juszczak i Jacek Gibalski, drużyny takie jak Twins Kwidzyn, czyli młodzież Basketu Kwidzyn. Przyjeżdżali po prostu grać, raczej nie dla nagród. Pamiętam, że jedną z nagród było radio za 30 złotych, które zalegało na półce w jednym z kołobrzeskich sklepów. Pierwsze nagrody, plecaki, załatwiła nam Edyta Szałek, dziś pisarka, wtedy właścicielka sklepu przy ratuszu. Grali też oczywiście kołobrzeżanie, żeby wspomnieć Piotra Lewandowskiego czy Łukasza Wichniarza.

Osobną, ale nie mniej ważną sprawą było to co się działo wokół samych rozgrywek. Koncert O.S.T.R przeszedł do historii.
Streetball łączy się z kulturą hip-hopową. Od początku są z nami MC Robak i DJ 2 Lewe, czyli Marek Marczak i Krzysztof Demidziuk, którzy odpowiadają za muzykę i prowadzenie turnieju. Obaj są z Kołobrzegu i obaj byli w przeszłości związani z naszą Kotwicą. Grał między innymi 55 T, Shogunz i Wizawi. ZKL nagrał nawet utwór rapowy „Coast2Coast”, który wciąż można usłyszeć w Internecie. W 2004 roku zagrali O.S.T.R, Mezo i Owal. Na tym koncercie bawiły się tłumy młodych ludzi, którzy po jego zakończeniu nie chcieli się rozejść do domów. Podczas turnieju prawdziwe one man show przygotowywał Sebastian „Żaba” Żebrowski. 

Turniej odbywał się nieprzerwanie od 2003 do 2008 roku. Ostatni raz zawody w ramach Coast2Coast w Kołobrzegu zostały rozegrane po przerwie w 2012roku. Co się stało?
Wielu z nas wyjechało z Kołobrzegu. Sprawy rodzinne i prywatne sprawiły, że nie mieliśmy już czasu zajmować się organizacją zawodów.

Coast2Coast wraca, ale zostanie rozegrany w Warszawie. Dlaczego nie w Kołobrzegu?
Mamy pewną wizję i dlatego postanowiliśmy spróbować swoich sił w stolicy. Nie zrywamy jednak z Kołobrzegiem. To miasto rodzinne Coast2Coast i nie zapominamy o tym. Jeśli wszystko potoczy się tak, jak zaplanowaliśmy, to miasto narodzin C2C stanie się bardzo ważnym punktem na streetballowej mapie Polski. W przyszłym roku chcielibyśmy zorganizować tour po Polsce z turniejem otwierającym właśnie w Kołobrzegu.

Fot. Paweł Majewski.

Powiązane wpisy

Noc w szkole, czyli maraton filmowy

admin

Kulinarne warsztaty z Anną Mieczkowską

admin

Szczerek Fight Team z medalami

admin

Zostaw komentarz