7.7 C
Kołobrzeg
21 listopada 2019
Także.pl
Image default
Sport

Trening siłowy w służbie biegacza

Większa masa mięśniową to większa siła, większa siła to dłuższy biegowy krok, większa tolerancja na mikrourazy, dobra stabilność, mniejsza podatność na kontuzje, silniejsze mięśnie oddechowe. 

Trening siłowy jako dodatek jest wykorzystywany już praktycznie w każdej dyscyplinie sportu. Od kilkudziesięciu lat dobrodziejstwa płynące z optymalnej masy mięśniowej pozwoliły sportowcom pokonywać kolejne bariery. Bić kolejne rekordy. Średniowieczne przekonanie mówiące że koszykarz powinien tylko rzucać piłką a biegacz tylko biegać praktycznie odeszły już do lamusa. Oczywiście zdarzają się uparte jednostki twierdzące inaczej, ale wyniki sportowców oraz profesjonalnych trenerów udowadniają co innego i dają reszcie zainteresowanych szansę na poznanie prawdy. 

Myślę że na samym początku musimy zastanowić się co wiemy o treningu siłowym i jakie jest jego zadanie, lub tak naprawdę jak dużą rolę odgrywa w treningu biegacza. 

Najczęściej osoby nie będące „w tamacie” patrzą na trening siłowy poprzez pryzmat sportów sylwetkowych. Gdzie, w krótkim skrócie oczywiście trening polega na okresowym zwiększaniu masy mięśniowej, po której następuje redukcja tkanki tłuszczowej. Co oczywiście patrząc przez pryzmat potrzeb biegacza, byłoby najzwyklejszym marnowanie czasu i energii. 

Na szczęście trening na siłowni nie musi jednak skutkować wyłącznie zwiększeniem masy mięśniowej. Można spokojnie pracować nad rozwojem siły przy utrzymaniu określonej wagi, takiej w której konkretna osoba czuje się komfortowo podczas biegu. Nie zapominajmy o tym że większość z Nas ma delikatny nadmiar tkanki tłuszczowej. Którą spokojnie można zastąpić bardzo przydatną w każdej dyscyplinie sportu masą mięśniową. Tym samym nie zmieniając wagi, a czyniąc Nasz organizm silniejszym i bardziej wydajnym „narzędziem” do biegu. 

A po co biegaczom siła i mięśnie? To proste, w biegu wykorzystujemy mięśnie całego ciała, choć powszechnie zwraca się uwagę wyłącznie na nogi. Wystarczy jednak, że podczas wyczerpującego treningu nasze nogi zaczną odmawiać posłuszeństwa  i zauważymy, że zaczynamy mocniej pracować ramionami, by utrzymać wysokie tempo. Za ruchami ramion stoi także siła całego tułowia i w ten sposób ciało składa nam się w jedność, a nie wyłącznie nogi i latającą za nimi resztę ciała.

To, co rzadziej przytrafia się maratończykom, jest codziennością sprinterów. Oglądając nagrania zawodników biegnących na 100, 200 czy 1500 metrów zobaczymy, że w ich bieg mocno zaangażowane jest całe ciało i nie bez przyczyny wielkością barków zawstydzą niejednego amatora siłowni. I Kochani takiej siły nie buduje się kettlami ważącymi 2 kg.

Zabawa jednak zaczyna się w biegach górskich. Wykorzystywanie siły całego ciała w szybkich biegach to jednak tylko jeden z powodów, dla których powinniśmy się zainteresować przerzucaniem stali. Drugi powód czai się w długich podbiegach i jeszcze trudniejszych zbiegach. A to wszystko po nierównej, usianej kamieniami nawierzchni. 

Nie muszę zaznaczać, ale pozwolę sobie powtórzyć że sukces w biegach górskich wypracowywany jest kilometrami podbiegów i zbiegów, że w górach często przekraczamy tętno, w którym biegamy płaskie odcinki, wchodząc w zakresy proszące się o zawał serca. Jednak dopiero bieg w naprawdę ciężkim terenie pokazuje nam nasze ewentualne braki w tradycyjnym treningu siłowym. Tam, gdzie zaczynają się skały, ostre zbiegi i zawiłe korzenie drzew, możemy się pożegnać z miękkim lądowaniem i lekkim amortyzowaniem kroku w kolanie. Każdy krok w takich warunkach powoduje znacznie większe obciążenie naszych mięśni i stawów, a przygotowanie ich podczas treningu ze sztangą może nas uwolnić od czającej się za rogiem kontuzji. Mowa tu nie tylko o nogach, ale – tak jak wyżej – o całym ciele. Wspomniane przeciążenia będą nie lada wyzwaniem dla naszych pleców i minuty spędzone na tzw. plankach nie w każdym przypadku wyratują nas z opresji. Idąc dalej, dochodzimy do szyi. Zazwyczaj rozbudowane karki bywalców siłowni są obiektem śmiechu, lecz intensywny bieg w górach zmieni nasze podejście i w tym temacie. Już po kilku kilometrach takiego biegania zauważymy, ile siły kosztuje utrzymanie głowy „na miejscu”, a tę robotę biorą na siebie właśnie mięśnie karku.

To raptem tylko kilka powodów, bardziej nawet zarys tego jakie korzyści przyniesie połączenie treningów biegowych z siłowymi. I tak, pozwoliłem sięgnąć sobie po skrajności. Z jednej strony sprint, z drugiej biegacze górscy. Ale to tylko świadczy o uniwersalności i użyteczności treningu siłowego. Dlatego czasem warto otworzyć się na nowe i odstawić stare przyzwyczajenia na bok. Dla Naszego własnego zdrowia Kochani. 

Grzegorz Gawrysiak

Powiązane wpisy

Za nami ostatnia runda w strzelaniu z broni pneumatycznej

admin

Opuszczamy strefę spadkową

admin

Sophie Niewiadomski druga w Genewie

Redakcja

Zostaw komentarz