25 C
Kołobrzeg
20 sierpnia 2019
Także.pl
Image default
Kultura i rozrywka Społeczeństwo Sport

Surfing na Bałtyku. „Fala nie musi być duża, fala musi mieć energię”

Od roku przy ul. Cichej 6a/1 działa stacjonarnie szkoła surfingu – Surf Academy. Założyli ją Anna Pawełczyk-Sadowska i Jan Sadowski, małżeństwo doświadczonych surferów. Do Kołobrzegu przyjechali popularyzować ten sport z Warszawy. Zanim przeprowadzili się nad polski Bałtyk surfowali m.in. w całej Europie, Azji, Afryce, czy Ameryce Środkowej. Ostatnio uczestniczyli w konsultacjach strategii promocji miasta, w której surfing, czy szerzej sporty wodne, mają pełnić ważną rolę.
Rozmawiamy z Janem Sadowskim, jednym z najlepszych trenerów surfingu w Polsce (posiada międzynarodowe uprawnienia sędziowskie oraz instruktorskie), prezesem Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu.

Okazuje się, że Kołobrzeg jest pod wieloma względami idealny do uprawiania surfingu. Chyba wciąż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
Jan Sadowski: Bałtyk jest bardzo dobrym akwenem do surfingu i do jego nauki. W świadomości ludzi zajmujących się surfingiem Kołobrzeg funkcjonuje już jako jedno z najlepszych miejsc do uprawiania tego sportu. Wymierne efekty przynoszą też nasze działania i obserwujemy, że coraz więcej osób przyjeżdża tu surfować z Warszawy czy z Trójmiasta. Ja osobiście gdy odkryłem Kołobrzeg surfuje tu tyle, że czuję się „wypływany”. Wyjazdy zagraniczne już mnie mniej motywują. Ale to prawda, że jest jeszcze tutaj dużo do zrobienia, bo świadomość potencjału Bałtyku dla surfingu czy w ogóle dla sportów wodnych, jest wciąż niska.

Od kilku lat popularyzuje pan w Kołobrzegu surfing. Jaka jest ta świadomość mieszkańców miasta o możliwościach uprawiania tego sportu w ich rodzinnym mieście ?
Do naszej szkoły najwięcej osób trafia spoza miasta. Samych kołobrzeżan jest dużo mniej. Taki wniosek, że może nawet nie miasto, ale ludzie są odwróceni od morza jest zauważalny. Potrzebna jest zmiana społeczna. I to nie jest tak, że jest to jakiś dziwny proces i tak się dzieje tylko w Kołobrzegu. Podobnie było jeszcze niedawno w Warszawie z Wisłą. Dla wielu ludzi, w tym dla mnie, Wisła przez większą część życia nie istniała, to była granica dzieląca miasto. Dodatkowo do około 2012r. prawie połowa wszystkich ścieków spływała do rzeki. Byliśmy ewenementem na skalę europejską i światową. Dopiero gdy rozbudowano i podłączono oczyszczalnię Czajka sytuacja się zmieniła. W tej chwili wszystko spływa do oczyszczalni. Wisła się bardzo zmieniła, oczyściła i jest zdatna do pływania.
By przywrócić rzekę miastu i jego mieszkańcom trzeba było jednak czegoś więcej i miasto stworzyło zespół składający się z urzędników i społeczników. Ja w tym zespole byłem odpowiedzialny za sporty wodne. Razem od zera stworzyliśmy nad Wisłą miejsce, które dziś tętni życiem. I nie chodzi tu tylko o sporty wodne, ale o różne projekty edukacyjne, kulturalne i społeczne. Obserwujemy prawdziwą zmianę mentalną i społeczną w podejściu do roli rzeki w życiu miasta i jego mieszkańców. Ta współpraca przyniosła więc finalnie ogromny efekt, a dziś warszawiacy nie wyobraża sobie lata bez Wisły i przestrzeni aktywności wokół.
Podobnych działań potrzebuje Kołobrzeg. Pomimo już kilkuletnich intensywnych działań, tak naprawdę jesteśmy na początku drogi budowania historii surfingu w tym miejscu – podobnie jak to się działo w innych „nieoczywistych” surfingowo miejscach w Danii, czy Holandii. Dużo pracujemy z dziećmi. To jest pokolenie, które jeżeli dostanie taką szansę, będzie miało od małego świadomość wody, tego że tu da się pływać i aktywnie spędzać czas nad morzem. To jest praca do wykonania, samo się to nie zrobi.

Może jest tak, bo wciąż wielu kojarzy surfing tylko z 30-metrowymi falami na oceanach. Jak do nich mają się te, które powstają na Bałtyku?
Skala wielkościowa jest skalą niemiarodajną. Staramy się uświadomić ludziom, że fala nie musi być duża, fala musi mieć energię. Nawet półmetrowa fala jeżeli jest skonstruowana w odpowiedni sposób, czyli tzw. swell lub rozkołys, pomimo swojej niedużej wielkości potrafi mieć sporą energię. My surfując szukamy fal, które mają właśnie taką energię i są stosunkowo równe. Nie muszą być wcale duże, duża wcale nie znaczy lepsza, a grupa „herosów”, która bije rekordy na przykład w Nazaré w Portugalii, gdzie zdarzają się te 20 czy nawet 30 metrowe fale wcale nie jest tak liczna w skali światowego surfingu. Większość osób na świecie pływa na falach wielkości od 0 do 3m, czyli dokładnie takich jakie odnajdziemy w Kołobrzegu.

To jakie są różnice między surfingiem na oceanie a na Bałtyku?
Różnią się na pewno skalą. Jednak zjawiska fizyki środowiska są bardzo podobne. Tu i tu mamy przejścia niżu, różnice ciśnień, sztormy, wiatry, różnice pływów choć akurat na Bałtyku pływy związane z przyciąganiem księżyca są mikroskopijne i dominują pływy wiatrowe i z tego powodu są one mniejsze. Różnica podstawowa jest taka, że ocean jest większy więc każda fala wygenerowana na oceanie, czy przez wiatr, sztorm lub inny ośrodek tworzenia fali będzie miała większą energię niż na Bałtyku, a z racji większego akwenu można się spodziewać również większej regularności falowania w strefie brzegowej.

Stacjonarnie szkoła Surf Academy działa od roku. Dla kogo jest ten sport?
Trzeba umieć pływać i oddychać pod wodą co nie każdy wbrew pozorom potrafi. To jest sport bardzo wymagający, najbardziej ze wszystkich, które w życiu uprawiałem. Ale też bardzo dużo daje. Mówi się, że surfing to nie sport tylko styl życia, gdyż uczy między innymi konsekwencji i cierpliwości, uczy charakteru, dążenia do celu czyli cech, które przydają się w życiu. Do naszej szkoły zapraszamy każdego. Surfingu uczą się u nas zarówno 6-letnie dzieci jak i ponad 60-latkowie, a my staramy się każdemu początki, jak najbardziej ułatwić i uprzyjemnić start 🙂

Rok temu po raz pierwszy odbył się Festiwal Wiatru i Wody. Kiedy kolejna edycja?
W ostatni weekend września. 27 – 29 września odbędzie się festiwal kultury surfingowej, będą targi, pokazy filmów surfingowych i panele dyskusyjne oraz zawody. Podczas pierwszej edycji zorganizowaliśmy też pierwsze Otwarte Mistrzostwa Pomorza Zachodniego w Surfingu- WestCoast Battle 2018, które okazały się najliczniej obsadzonymi zawodami „cold water” przez zawodników w Polsce oraz najbardziej międzynarodowe, mimo że mistrzostwa kraju w surfingu odbywają się już od ponad 10 lat. Teraz też chcemy je przygotować. Tu jednak trudno mówić o konkretnej dacie. Odbywają się one „na prognozę” od 20 września. Jeżeli będzie fala to odbędą się zawody. Na szczęście surferzy są przyzwyczajeni do czekania na odpowiednie warunki, a w Kołobrzegu są one bardzo często i czekanie z reguły nie jest długie.

To gdzie i kiedy najlepiej wybrać się posurfować w Kołobrzegu?
JS: – Najlepsze miejsce to odcinek między molo spacerowym a wejściem do portu. Obiekty hydrotechniczne i stałe mielizny sprawiają, że fala jest bardzo mocna i równa, występuje często. W środę były warunki jak na oceanie, były i półtorametrowe fale o dużym okresie i było gorąco. Przyjęło się, że do surfowania w Polsce najlepsza jest zima. Ale w Kołobrzegu w każdym roku jest inaczej. Ostatnie lata pokazują, że z powodu dynamicznych zmian klimatu, nie ma już reguły. Najlepsze fale jakie kiedykolwiek tu „łapaliśmy” to zawsze było lato.

Fot. Surf Academy

Powiązane wpisy

Otwarte treningi z Kotwicą Kołobrzeg

admin

Bez świątecznego prezentu od piłkarzy

admin

Przerwa techniczna na Basenie Milenium

admin

Zostaw komentarz