17.8 C
Kołobrzeg
2 czerwca 2020
Także.pl

O tym marzą kobiety

Historia o tym, jak pasja stała się sposobem na życie. Dowód na to, że marzenia są na wyciągnięcie ręki, a codzienna praca nie musi być nudna.

Poznajcie Agnieszkę Frączak, czyli po prostu Soplę. Kobietę tworzącą niepowtarzalne projekty torebek (ale nie tylko) z filcu, a na dodatek ręcznie, co sprawia, że każdy egzemplarz jest niepowtarzalny: ma niebanalny kształt, odważną kolorystykę i oryginalną dekorację, a wszystko to wykonane z wielkim sercem. Jak sama mówi, w ten sposób udaje jej się połączyć modę ze sztuką użytkową.

Na uszycie jednej torebki potrzebuję około pięciu godzin. W przypadku mocno „wymarzonych” projektów zdarza się, iż takie dzieło powstaje przez dwa dni. Sporo czasu zajmują ręcznie wykańczane detale. Gdy zszywam korpus – to mąż mówi, że mam „banana na twarzy”.  – Agnieszka Frączak

13614987_1729550913953321_6688019196592713663_nTAKŻE: – Jak się zaczęła Twoja przygoda z projektowaniem torebek z filcu?
Agnieszka Frączak (SoPla): – Zaczęło się dość banalnie. Intensywnie pracowałam zawodowo. Potrzebowałam dystansu, chwili tylko dla siebie. W tym samym czasie, zaczęła odzywać się moja pasja – miłość do sztuki, do tworzenia, kreowania. Dała o sobie znać, gdy musiałam z córką jechać do teatru, a nie miałam odpowiedniej torebki. Nawiasem mówiąc, to ja oprócz plecaków torebek nie nosiłam. Miałam kawałek filcu i postanowiłam uszyć sobie torebkę. Zrobiłam to ręcznie, gdyż na maszynie szyć nie umiałam. Okazało się, że komuś się spodobała. Ta osoba zamówiła kilka sztuk, później spodobała się kolejnej. I tak z hobby powstał sopelkowy sposób na życie.
TAKŻE: – Jak wyglądała pierwsza rzecz, którą stworzyłaś? Co to było?
A.F.:- Zacznijmy od tego, że moja przygoda z rękodziełem zaczęła się dość wcześnie – miałam chyba sześć lat, gdy zaczęłam uczęszczać na zajęcia kreatywne do ODZ i Domu Kultury w Złotowie. Biegałam tam kilka razy w tygodniu, przez dziesięć lat. Powstawały tam maskotki, rzeźby, pudełka, maski, stroje, jednym słowem arcyrękodziała. Po latach moim pierwszym świadomym projektem były maskotki „Mimole”. Nazwę wymyśliły moje córki. Stworzyłam je cztery lata temu i były to takie stworki-potworki z polaru. Śmieszne, niepowtarzalne i bardzo kochane przez dzieci. Dorośli tez zamawiali dla siebie, tak powstał Mimol Super „D” , Mimol Maczeta oraz Mimol Gunar (wiking).

TAKŻE: – Skąd czerpiesz inspiracje?
A.F.: – Z głowy. A tak poważnie, to dzięki paniom (i Panom również), którzy opowiadają mi o swojej wymarzonej torebce. Ja to marzenie staram się urealnić. Oczywiście zawsze się lekko denerwuję przed wysłaniem torebki do rąk klientki, bo tak naprawdę to nie wiem co tam komu w głowie się marzy, a filc jest dość trudnym materiałem do szycia.

TAKŻE: – Ile czasu spędzasz projektując?
A.F.: – Samo projektowanie nie zabiera mi sporo czasu. To taki naturalny dla mnie proces tworzenia. Dostaję ogólny zarys projektu od osoby zamawiającej, podpytuję o detale, kolor dominujący korpusu torebki, rączek, boków, kolor zamka i kieszonki wewnętrznej. Podpowiadam troszkę, proponuję coś od siebie lub całkowicie polecam inny wzór. Czasami zdarza się, że rysuję projekt lub kilka projektów na kartce i przesyłam zdjęcie klientce. Chciałabym zaznaczyć, iż nie
korzystam z internetowych propozycji już uszytych torebek. Swoje projekty traktuję bardzo osobiście – to moje rzeźby, bryły, moja sztuka użytkowa.

TAKŻE:- Ile torebek dziennie jesteś w stanie uszyć?
A.F.:- Dziennie szyję maksymalnie dwie. Na uszycie jednej torebki potrzebuję około pięciu godzin. W przypadku mocno „wymarzonych” projektów zdarza się, iż takie dzieło powstaje przez dwa dni. Sporo czasu zajmują ręcznie wykańczane detale. Gdy zszywam korpus – to mąż mówi, że mam „banana na twarzy”.

TAKŻE: – Jak to się stało, że tworzyłaś swoja pracownię? Traktujesz swoją pracę bardziej jak biznes czy pasję? A może jedno i drugie?
A.F.:- Sama pracownia powstała z myślą o moich córkach. Młodsza ma swoją maszynę do szycia i tworzy swoje mini filcowe torebeczki. Początkowo przez kilka miesięcy zajęłam naszą sypialnię – wyniosłam łóżko i wstawiłam duży blat. Gdy zaczęły przybywać bale z filcem – zrobiło się strasznie ciasno. I tu nastał moment, by wynająć lokal. Pomógł mi w tym temacie nasz dobry kolega. Teraz mamy swoje biuro, szwalnio – wykrawiarnię i magazyn z mini studio fotograficznym. Napisałam „mamy”, gdyż mam całodobową pomoc i wsparcie mojego męża. Chciałabym jednak zaznaczyć, iż nigdy nie mówię, że idę do pracy. To nie moja praca tylko pracownia. To moja pasja, ale też i biznes. W procentach – 70 % pasji, a 30% biznesu. Jestem na początku drogi. Na razie tworzę silne podstawy do przyszłego biznesu przez duże B. To może banalne, co teraz powiem, ale buduję przyszłość moim córkom. Obie mają duszę artystyczną, jedna muzycznie, druga plastycznie, toteż będą miały dobry start. Tak naprawdę to przedsięwzięcie rodzinne – wszyscy są zaangażowani i pomagają mi na każdym kroku.

TAKŻE: – Jakie są Twoje plany rozwoju?
A.F.: – Jak to zwykle ze mną bywa mam rozpisany plan dzienny, tygodniowy, miesięczny i roczny. Mam cele, które zamierzam osiągnąć, m.in. przyszłoroczne targi w Niemczech i Hiszpanii, Eko-Targi w Kołobrzegu. Czas pokaże. Na razie przygotowuję się do Międzynarodowych Targów Tekstylnych w Warszawie, by poszukać nowych materiałów dla moich torebek. Muszę wspomnieć, iż moje projekty są recyklingowe. Filc jest materiałem wykonanym z „odzysku”, toteż bardzo prężnie wspieram i popieram wszelkie eko-akcje. Ostatnio odbyły się Eko-Targi w Kołobrzegu i „Pracownia SoPla i Przyjaciele”, brała w nich czynny udział. Pokazywałam dzieciom co można zrobić z np. opakowaniach po kawie, klamerek, aplikacji z deseczek (wisiorki).
Z planów na najbliższe dni mogę wymienić spotkanie z dziećmi ze Szkoły Podstawowej nr 6. W formie warsztatów będziemy tworzyć cuda z materiałów recyklingowych. Nasze dzieła będą do kupienia na pikniku zorganizowanym z okazji 70-lecia szkoły 14 października. Dochód będzie przeznaczony na akcje charytatywne oraz dla Zespołu „Presto 6” zbierającego na profesjonalne mikrofony.

Powiązane wpisy

Sezon żeglarski rozpoczęty

Redakcja

W czwartek na ulicy Wylotowej będą prowadzone prace remontowe. Zamknięty zostanie odcinek drogi

Redakcja

Bałtycka Odyseja ruszy z Dźwirzyna do Mielna. Po drodze zadba o czystość polskich plaż

Redakcja