0.6 C
Kołobrzeg
13 grudnia 2019
Także.pl
Image default
Porady Publicystyka Społeczeństwo

Neurobiologia wychowania

Dzisiejszy etos młodego rodzica, zrównany z nowoczesnym trendem rozwoju współczesnego świata staje się trybem większego układu rynku ekonomicznego. Naród zapewnia nam dozgonne warunki we wrastaniu w dobra kultury, gwarantuje edukację, rozrywkę, odpowiednią służbę zdrowia. Nastawienie na pomoc i szybką prokreację jest w gruncie rzeczy narzuceniem „doktryn” tonącego okrętu populacji naszego gatunku. Stagnacja ludności europejskiej doprowadza rządy państw do jak najszybszych działań na rzecz rodzin w kierunku prokreacji (m. in. chroniąc się przed upadkiem autonomii państwa).

Młode osoby, (kuszone ofertami rządowymi) decydujące się na założenie rodziny wpadają w wir wychowawczych problemów. Pojawienie się dziecka rodzi w nas przymus bądź przyjemność wychowania tego młodego człowieka, a tym samym dbania o elementarne potrzeby kształtującego się mózgu. Z każdym dniem począwszy od narodzin – dziecko chłonie wiedzę, nabywa umiejętności, ale przede wszystkim adaptuje się do otoczenia. Adaptacja układu nerwowego polega na kopiowaniu schematów i powielaniu ich w życiu dorosłym. Pierwotne wychowanie – takie, jakiego pragniemy dać naszemu potomkowi zaczyna się od nas samych. Rodzice swoim wzorem wartości stają się ikoną naśladowczych wzorów dla dziecka. Agresja rodzi agresje, pomoc rodzi atmosferę altruizmu, a uśmiech zwiastuje porozumienie. Chcąc wpłynąć na zachowania młodej osoby, musimy skorelować (powiązać) nasze wartości przekazywane pokoleniami z wartościami „wypracowanymi” naszą postawą. Atmosfera pozytywnych relacji jest niezmiernie ważna. Czym dziecko starsze, tym więcej potrzebuje atencji, rozmowy, miłości i uśmiechu ze strony autorytetu – czyli nas samych. Problemami stricte indywidualnymi związanymi z wychowaniem mogą być czynniki anatomiczne, do których zaliczamy nadmierny lub niewystarczalny wpływ neuroprzekaźników na komórki nerwowe. Te drobne stymulanty pobudzają pracę lub hamują układ nerwowy. Ich ilość może w istotny sposób oddziaływać na zachowania dziecka (jak i każdego z nas). Środowisko społeczne (czyny, doznania, doświadczenia) stymuluje układ nerwowy – hamując go lub wzmagając, „dając” depresję lub przeciwnie – euforię. Do głównych neurotransmiterów zaliczamy:
– Serotoninę (niski poziom odpowiada za depresje). Syntezę serotoniny pobudza ekspozycja na słońcu oraz ćwiczenia fizyczne.
– Acetylocholinę (odpowiada za naukę).
– Oksytocynę i wazopresynę (odpowiadają za przywiązanie/ trwanie w związku u osób dorosłych).

Powyższe modulatory zachowania są biologicznie wgrane w system anatomiczny. Odpowiednie proporcje nie paraliżują stanów emocjonalnych. Jedynie skrajne wartości doprowadzają do patologii stanów osobowościowych. Wszystkie decyzje zawsze i wszędzie są podejmowane pod wpływem aktywności neurohormonalnej mózgu. Podkreślając niesforsowaną tezę, że wszystko, co psychiczne jest natury biologicznej. 

Każdy wpływ naszej osoby ma niezmiernie ważne odbicie w działaniach dziecka – jego wychowaniu. Podejmując decyzję kształtowania młodej osoby musimy zdać sobie sprawę z naszych postaw i wartości, które pchniemy nieświadomie w inne pokolenia. Chcąc wychowywać – sami siebie wychowajmy, a młoda osoba sama dorośnie do pozytywnych zmian osobowości. 

Edukator Interdyscyplinarny
Dariusz Wojciechowski

Powiązane wpisy

Świąteczne paczki trafiły do weteranów

admin

Spotkanie z pisarzem Krzysztofem Petkiem

admin

Prezydent szuka złodzieja

admin

Zostaw komentarz