18.9 C
Kołobrzeg
2 czerwca 2020
Także.pl
Image default

Kołobrzeżanin pokonał koronawirusa. To pierwszy przypadek wyzdrowienia w naszym mieście

Rozmawiamy z Andrzejem Harajem, dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 6, który był pierwszym pozytywie zdiagnozowanym na obecność koronawirusa kołobrzeżaninem i pierwszym, który go pokonał. 

Także: Panie Andrzeju, cieszymy się z powodu pańskiego dojścia do zdrowia. Jakie to uczucie, kiedy jest się pacjentem zero w Kołobrzegu?
Andrzej Haraj: Dziękuję, również bardzo się cieszę  z rozstania z koronawirusem. Bycie pacjent zero przy tego typu pandemii to trudne doświadczenie – zarówno dla mnie, dla moich bliskich jak i znajomych, ale też i dla instytucji zobligowanych do określonych reakcji w takim przypadku. Generalnie dominuje niepewność, lęk o przyszłość, poczucie zagrożenia, jednak była też ogromna wola walki z „napastnikiem”.

Trudno też było przewidzieć reakcję sąsiadów, mieszkańców Kołobrzegu, współpracowników, z którymi miałem styczność. Ponieważ jestem osobą publiczną, czułem się w obowiązku wydać stosowne oświadczenie – miało ono szeroki zasięg medialny i związane z tym konsekwencje – dla mnie i dla mojej rodziny. Spotkałem się z ogromnym i bardzo wzruszającym wsparciem – na moim profilu facebookowym, w mediach, dzwoniło i pisało do mnie kilkaset osób, również zupełnie mi nieznanych, Dało to siłę do walki z chorobą, ale i poczucie solidarności i wsparcia, bardzo potrzebne szczególnie w pierwszych dniach po zdiagnozowaniu choroby. Niestety trafiło się też trochę hejtu, myślę że w dużej mierze spowodowanego poczuciem zagrożenia i obawą o zdrowie tych osób, ale był to margines.

Jestem wdzięczny moim najbliższym współpracownikom ze Szkoły, mieszkam sam, byłem odizolowany i to Oni wraz z moją rodziną pozwolili mi spokojnie przetrwać robiąc podstawowe zakupy, dostarczając jedzenie oraz wspierając codziennie rozmowami telefonicznymi – a trwało to wszystko ponad 5 tygodni. Pomoc deklarowało mi bardzo dużo osób, sąsiedzi, nauczyciele i pracownicy szkoły, rodzice i uczniowie, władze miasta. Wszystkim chciałbym bardzo podziękować.

Jakie były pierwsze symptomy choroby?
Zaczęło się niewinnie, stan podgorączkowy 37,2 stopnia. Ponieważ jestem dość podatny na infekcje, postanowiłem wykorzystać urlop i położyć się do łóżka, było to 14 marca. Mając świadomość zagrożenia wirusem, odizolowałem się od najbliższych i nie wychodziłem z domu. Ponieważ po kilku dniach gorączka wzrosła do 39 stopni, skontaktowałem się z lekarzem rodzinnym. Po zaopatrzeniu w niezbędne leki kontynuowałem leczenie – bezskutecznie. Ponowny kontakt z lekarzem rodzinnym to sugestia zgłoszenia do Sanepidu. Po początkowym oporze dyżurującej pani (nie byłem za granicą i nie kontaktowałem się z nikim chorym) zostałem skierowany do szpitala w Koszalinie na pobranie wymazu. Następnego dnia poinformowano mnie o pozytywnym wyniku testu i 27 marca rozpoczęła się oficjalnie izolacja domowa.

Jak wyglądał u pana przebieg choroby?
Poza gorączką męczył mnie uporczywy kaszel, na początku były też bóle mięśniowe i nudności, poczucie zmęczenia. Najdłużej utrzymywał się kaszel.

Jak wygląda kwarantanna domowa, na jaką pomoc mógł pan liczyć ze strony instytucji publicznych? 
Całkowita izolacja od świata zewnętrznego, początkowo nie miałem nawet ochoty na internet, film, książkę…  Z czasem wróciło zainteresowanie mediami. A na co dzień były kontrole policji (raz nawet czterokrotnie w ciągu dnia, bo ponoć ktoś widział mnie spacerującego po mieście), było codzienne robienie „selfie” na potrzeby programu Kwarantanna, który wirtualnie kontrolował moje miejsce pobytu. 

Telefonicznie kontaktował się ze mną Sanepid z zapytaniem o samopoczucie, o to samo pytała też policja w czasie codziennych kontroli. Raz z zapytaniem o potrzeby zadzwonił ktoś z MOPS. Jedzenie i inne niezbędne artykuły dostarczali mi najbliżsi i współpracownicy, pozostawiając je przed drzwiami mieszkania. Najtrudniejszy był ten brak bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi.

Co by pan poradził innym w tym trudnym okresie?
Dystans, cierpliwość, wola wyzdrowienia, przestrzeganie zasad higieny i izolacji (kwarantanny), gospodarowanie czasem. Trzeba też liczyć na wsparcie najbliższych.

I jeszcze jedna uwaga na zakończenie – nie czułem się pacjentem „zero”. Przypadkiem stało się, że zaraziłem się od kogoś innego, z całą pewnością stało się to w Kołobrzegu. Natomiast byłem pierwszą zdiagnozowaną w naszym powiecie osobą z koronawirusem. Mam też poczucie satysfakcji, że nie byłem roznosicielem choroby i żadna z osób, z którymi miałem kontakt przed izolacją, nie zachorowała.

Powiązane wpisy

Półkolonie 2020 z MOSiRem

Redakcja

Sezon żeglarski rozpoczęty

Redakcja

Geblewicz odpowiada na apel przedsiębiorców i pyta premiera o datę otwarcia granic

Redakcja

Zostaw komentarz