20.6 C
Kołobrzeg
2 lipca 2020
Także.pl
Image default

Hok: testy, testy, tesy

Według ekspertów Polska jest w przededniu szczytu zachorowań na koronawirusa. Zdaniem posła Marka Hoka nie jesteśmy na to przygotowani i jako jeden z głównych powodów podaje zbyt mała ilość przeprowadzanych testów. 

Także: Panie pośle, patrząc na sposób pracy Sejmu, nasuwa się pytanie, czy posłowie są jeszcze potrzebni? 
Marek Hok: Od początku tej kadencji nowo wybranego sejmu posłowie polskiego parlamentu, zwłaszcza posłowie opozycyjni, coraz bardziej „przeszkadzają” partii rządzącej i są coraz bardziej niemile widziany w gmachu parlamentu. Zaczęło się od zmiany harmonogramu sesji plenarnych polskiego sejmu, które do tego czasu odbywały się z przerwami co drugi tydzień. Dziś kalendarz sejmowy wygląda w ten sposób, że spotykamy się raz na 4-6 tygodni. Aby zachować pozory pełnej demokracji polskiego parlamentaryzmu, wykorzystano, wtedy jeszcze, epidemię koronawirusa, który zaczął siać popłoch i strach. Większość parlamentarna przegłosowała możliwość prowadzenia obrad Sejmu online. Te wszystkie kroki spowodowały, że obecność posłów w sejmie jest coraz rzadsza. Ogranicza się nam możliwość wypełniania mandatu posła RP, nie możemy zadawać pytań, a rząd nie musi odpowiadać, co bardzo odpowiada „dobrej zmianie”.  Stajemy się sejmem niemym, niepotrzebnym partii rządzącej. 

Zmieniając temat, jesteśmy przed szczytem zachorowań na koronawirusa, czy jesteśmy na to przygotowani? 
Wielka epidemia koronawirusa, która powoduje chorobę COVID-19 rozpoczęła się w grudniu ubiegłego roku w Chinach. W błyskawicznym tempie została rozsiana po całym świecie. Aktualnie na świecie potwierdzono ponad 2,3 mln przypadków tej choroby. Zmarło ponad 150 tys. chorych w wielu krajach. W Polsce zaś potwierdzono ponad 8,5 tys. przypadków i ponad 340 zgonów. Polska nie była i w dalszym ciągu nie jest przygotowana na walkę z koronawirusem. Pierwszy potwierdzony pacjent w Polsce został zdiagnozowany 4 marca, kiedy w całej europie, zwłaszcza we Włoszech, Austrii, Niemczech, Francji, Hiszpanii i później w Wielkiej Brytanii koronawirus siał spustoszenie. Według ekspertów i naukowców szczyt zachorować przypada na 60-65 dzień epidemii w danym kraju. My jako Polska, jako Polacy jesteśmy w 44-45 tej epidemii i obawiam się, że ilość zachorowań i zgonów będzie się zwiększała w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Rząd i minister zdrowia w codziennych komunikatach uspokajają opinię publiczną, mówiąc o wzorcowych procedurach i znakomitym przygotowaniu ochrony zdrowia na walkę z koronawirusem. Prawda jest zupełnie inna. 

Panie pośle, jest pan lekarzem. Czy rozmawiał pan z innymi lekarzami, jak oni oceniają obecną sytuację? 
Jestem w stałym kontakcie z moimi kolegami i przyjaciółmi pracującymi w polskich szpitalach, zwłaszcza na terenie województwa zachodniopomorskiego. Rozmawiam z dyrektorami tych szpitali, ale przede wszystkim wsłuchuję się w opinię ekspertów, konsultantów ds. chorób zakaźnych, wirusologów, mikrobiologów i ekspertów zdrowia publicznego. Według ich wszystkich, w polskich szpitalach, jak i  w większości podmiotów zdrowia dzieje się bardzo źle. Mimo propagandowych zakupów wielkich ilości maseczek, rękawiczek, kombinezonów, fartuchów, przyłbic, czy płynów dezynfekcyjnych, pracownicy wszystkich zawodów medycznych skarżą się na brak tych podstawowych środków osobistego zabezpieczenia. Pracownicy polskiej ochrony zdrowia są na pierwszej linii frontu z wirusem. Musimy zadbać przede wszystkim o ich bezpieczeństwo i zdrowie. Tymczasem wzrasta ilość zakażeń w tej grupie zawodowej. Około 20% wszystkich wykrytych zakażeń w Polsce dotyczą pracowników ochrony zdrowia. Dramatyczna sytuacja w Domach Pomocy Społecznej, gdzie notuje się dziesiątki zachorować, zwłaszcza u podopiecznych, jak i opiekujących się nimi pielęgniarek i pomocy medycznej. Od kilku tygodni mówimy, prosimy, oczekujemy i żądamy, aby nasz personel medyczny mógł być testowany na obecność koronawirusa. Jeżeli tego nie zrobimy, za kilka-kilkanaście dni może zabraknąć lekarzy, pielęgniarek, pracowników medycznych, kierowców karetek pogotowia, diagnostów laboratoryjnych i wszystkich, którzy powinni opiekować się chorymi. Cały świat postawił na wykrywanie zakażonych koronawirusem, zwiększając ilość wykonywanie testów. Polska jest w ogonie europy i świata pod względem ilości przeprowadzanych testów w przeliczeniu na milion mieszkańców. Za nami jest tylko Rumunia, Bułgaria i Albania. 

Panie pośle, co dalej? 
Na czele sztabu kryzysowego powinni stanąć eksperci: konsultanci ds. chorób zakaźnych, wirusolodzy, mikrobiolodzy i eksperci zdrowia publicznego. Powinni oni przygotowywać wytyczne dla polityków, którzy mam wrażenie, że na dzień dzisiejszy decydują o walce z koronawirusem. Testy, testy, testy! Izolacja osób z dodatnim wynikiem, ochrona osób starszych, a cała reszta powoli powinna wracać do swoich zajęć i pracy.

Powiązane wpisy

Hok: te wybory zdecydują, w jakiej Polsce będziemy żyć

Redakcja

Dlaczego warto?

Redakcja

Rusza sezon wakacyjny w Kołobrzegu

Redakcja

Zostaw komentarz