16.1 C
Kołobrzeg
7 lipca 2020
Także.pl
Image default

Gromek: Senat to nie jest izba śpiochów

Rozmawiamy z Januszem Gromkiem, byłym prezydentem Kołobrzegu trzech kadencji i członkiem zarządu woj. zachodniopomorskiego, a obecnie senatorem X kadencji Senatu.

Wrócił pan do Kołobrzegu z Warszawy, gdzie podczas prawyborów Małgorzata Kidawa-Błońska została wybrana przez członków PO na kandydata Platformy na prezydenta RP. To dobry wybór?
Oczywiście. Bardzo się z tego wyboru cieszę. Małgorzatę Kidawę-Błońską znam wiele lat. Jest osobą otwartą, z bardzo bogatą własną historią polityczną, była między innymi wicemarszałkiem i marszałkiem Sejmu. Jeżeli będzie prezydentem RP, w co głęboko wierzę, to będzie prezydentem wszystkich Polaków. Ale przyznam, że wybór był trudny. Startował też Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. A więc były to dwie osoby bardzo lubiane i mające swoje atuty. Trzeba było wybrać jednak jedną i większość zdecydowała, że będzie to właśnie Małgorzata Kidawa-Błońska. Jacek Jaśkowiak późno wystartował, ale i tak zrobił bardzo dobro wynik. I co mnie bardzo cieszy, nie ma teraz fochów, tylko zapowiedział, że będzie wspierał kandydatkę Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP. 

Po prawie 30 lat pracy na różnych szczeblach samorządu nie powinien pan chyba mieć większego kłopotu w odnalezieniu się w Senacie. Jak się pan czuje w nowej roli?
Jestem pierwszym senatorem RP z Kołobrzegu i jestem z tego bardzo dumny. Czuję się w tej roli bardzo dobrze. Choć wiadomo, że jak zaczyna się coś nowego, to jest jednak duża niepewność. Po tych tygodniach, które upłynęły od wyborów i ślubowania, stoję już pewnie na dwóch nogach. Kolegów, którzy są senatorami drugą czy trzecią kadencję, trochę dziwi fakt, że tak szybko odnalazłem się w roli senatora. Ale to faktycznie efekt tych 30 lat przepracowanych w samorządzie – byłem radnym, przewodniczącym Rady Miasta, prezydentem Kołobrzegu i członkiem zarządu województwa zachodniopomorskiego. To doświadczenie się sumuje i teraz procentuje. Można powiedzieć, że moja droga samorządowca przebiega książkowo.

Ta łatwość w odnalezieniu się w nowej sytuacji to też zasługa mojego charakteru. Nie boję się wyzwań i to z pewnością pomaga. 

W Senacie zasiada pan w dwóch komisjach. Ale już pan zapowiedział, że tematów, które leżą panu na sercu jest więcej.
Jestem w Komisji Nauki, Edukacji i Sportu oraz w Komisji Samorządu Terytorialnego  i Administracji Państwowej. Bardzo mocno będę angażował się w prace nad kontynuacją drogi S6 do Trójmiasta oraz drogi S11. Będę też mocno wspierał służbę zdrowia, która niestety nie jest w dobrej sytuacji finansowej i kadrowej. Średnia wieku lekarzy i pielęgniarek jest coraz wyższa i z tym wiążą się duże obawy na przyszłość. Ważne są też wszystkie sprawy emerytów. I co jest bardzo ważne dla mnie i dla nas wszystkich bez względu na wiek, to sprawy związane ze zmianami klimatu i ochroną środowiska. W te tematy będę się na pewno angażował. Podobnie jak w sprawy związane z rybołówstwem rekreacyjnym. Skorzystałem ostatnio z okazji i byłem na komisji sejmowej poświęconej temu tematowi. Padło tam wiele gorzkich słów pod adresem rządu, a szczególnie pod adresem ministra gospodarki morskiej Marka Gróbarczyka, który nie zrobił nic, by ratować rzesze tych właścicieli kutrów i ich rodziny, które od 1 stycznia zostaną bez pracy i środków do życia.

Wziąłem na siebie również odpowiedzialność za prowadzenie tematu opłaty uzdrowiskowej, która dla Kołobrzegu jest niezwykle istotna. Przypomnę, że rząd przymierza się do zastąpienia jej podatkiem turystycznym, który miałby wpływać do budżetu państwa, a nie na konto miasta. To oznaczałoby tylko w przyszłym roku stratę dla Kołobrzegu ponad 30 milionów złotych. 

Senat, który często nazywany jest izbą refleksji i zadumy, funkcjonował dotąd nieco w cieniu Sejmu. Ostatnio jednak za sprawą tego, co dzieje się wokół marszałka Tomasza Grodzkiego i walki o większość w Senacie, jest o nim głośno. 
To prawda, że jest atak na marszałka Tomasza Grodzkiego i są próby przejęcia Senatu, ale my się nie dajemy. I myślę, że to jest dobra sytuacja dla Polski, że w Senacie większość ma opozycja. Przez cztery lata wszystko miała jedna partia – oprócz Senatu również Sejm i prezydenta. Nie raz było tak, że w nocy było głosowanie w Sejmie, rano w Senacie, a na drugi dzień prezydent podpisywał ustawę. To się skończyło. Przejmujemy sprawy z Sejmu i dyskutujemy na te tematy. Musimy zgłębiać zapisy ustaw i analizować je z refleksją. Będziemy też wprowadzać swoje inicjatywy. Jedną z nich było zaproszenie pana Mariana Banasia. Niestety powołał się na to, że nie jest zobligowany do tego, żeby spowiadać się w Senacie czy w jakieś komisji i nie przyszedł. Ale my wystosowaliśmy odpowiednie pisma do CBA i CBŚ, żeby nam złożyli informację dotyczące jednej z najważniejszych osób w Polsce, jaką jest prezes Najwyższej Izby Kontroli. Tak więc, Senat to na pewno nie jest izba śpiochów. 

Niedawno minął rok urzędowania Anny Mieczkowskiej, która zastąpiła pana na stanowisku prezydenta Kołobrzegu. Zostawił pan miasto w dobrych rękach?
Tak. Pani prezydent jest odważna w swoich działaniach, ma wsparcie doświadczonej wiceprezydent do spraw gospodarczych, pani Ewy Pełechatej. Dobrze sobie radzi wiceprezydent do spraw społecznych pani Ilona Grędas-Wójtowicz. To jest dobra drużyna i obserwuję, że praca urzędu toczy się swoją, uważam, właściwą drogą. Wspieram miasto, jak tylko mogę. Spotykamy się, dyskutujemy i czasami podpowiadam. Takie wsparcie z mojej strony było, jest i będzie. 

Pani prezydent musi zmierzyć się z trudnymi tematami takimi jak podwyżki podatków i wzrost opłat za wywóz śmieci, spiąć budżet, zabezpieczyć środki na utrzymanie miasta, oświatę i pomoc społeczną. Do tego potrzebni są jeszcze rozsądni radni i pomoc Rady Miasta, a nie ciągłe podważanie działań i decyzji pani prezydent oraz nieustanne kłótnie wszczynane przez niektórych radnych. 

Będzie można spotkać pana w Kołobrzegu, czy może więcej czasu będzie pan spędzał teraz w Warszawie?
Oczywiście Warszawa i Senat są teraz bardzo ważne, ale Kołobrzeg i region będą na co dzień mocno obecne w moim działaniu. Wstępnie jestem poumawiany z samorządowcami z mojego okręgu wyborczego w moim biurze przy ulicy Okopowej. W styczniu przeniesiemy się na ulicę Giełdową, gdzie mieszkańcy będą mogli spotkać mnie podczas dyżurów. 

Powiązane wpisy

Rusza OsiedLove Lato w Mieście

Redakcja

Wracają Poranne Koncerty Kameralne. Pierwszy już w sobotę

Redakcja

Koszykarska Kotwica pozyskała nowego zawodnika

Redakcja

Zostaw komentarz