19.4 C
Kołobrzeg
16 lipca 2020
Także.pl
Image default

Ekonomia i ekologia idą w parze, czyli jak produkować mniej śmieci

Rozmawiamy z kołobrzeżanką, Katarzyną Koperkiewicz, projektantką i graficzką, autorką m.in. warsztatów upcyklingowych, finalistką konkursu EcoMade Contest 2015 oraz wieloletnią organizatorką Koszalińskich Targów Sztuki i Dizajnu. Na rozmowę o tym jak produkować w domu mniej śmieci i żyć bardziej ekologicznie umówiliśmy się w jednej z kołobrzeskich kawiarni.

Gdy wchodziłyśmy do kawiarni od razu zwróciłaś uwagę na to, że są tu papierowe słomki, a nie plastikowe. Gdy wybierasz lokal zwracasz uwagę na takie rzeczy?
Tak. Staram się uważnie wybierać miejsca. Jako że praktykuję dietę roślinną, to z zasady zwracam uwagę na przykład na to, czy w menu są potrawy różnorodne, które powstają ze zdrowych, lokalnych produktów. Staram się unikać miejsc, gdzie serwowane są głównie dania mięsne, tanie i szybkie mrożonki. Uwielbiam dania egzotyczne, ale sprawdzam skąd pochodzą spożywane przeze mnie produkty. Często przebywają przecież miliony kilometrów zanim trafią na nasz talerz. Import żywności niestety dość drastycznie wiąże się z emisją Co2 i niszczeniem środowiska.
Lubię jeść sezonowo. Zresztą jedzenie warzyw i owoców, na które jest akurat pora, jest po prostu bardzo zdrowe, bo zgodne z naszym naturalnym rytmem. Kiedy tylko mogę, zaopatruję się w żywność na naszym kołobrzeskim ryneczku przy ul. Trzebiatowskiej. Można znaleźć tam wszystko: warzywa, owoce, orzechy, chleb, miód czy przetwory z pierwszej ręki i doskonałej jakości. Staram się używać kubka wielorazowego. Jest w Kołobrzegu kilka kawiarni, gdzie fakt, że proszę, by mi nalano kawę do mojego kubka nie budzi żadnego zdziwienia. Wręcz przeciwnie, spotykam się z uśmiechem i ze zrozumieniem. Taki kubek jest też niezastąpiony w podróży.

Ilość produkowanych śmieci, również w Kołobrzegu, stale rośnie. To duży problem. Z jednej strony konsumpcjonizm, którego ciemną stroną są między innymi piętrzące się składowiska odpadów, z drugiej na przykład filozofia Zero Waste. Czy życie tak, by produkować zero śmieci jest w ogóle możliwe?
Zero Waste znaczy Zero Odpadów, być może dla niektórych to nieosiągalny utopijny ideał eko życia, bo jakże trudne jest w naszej miejskiej codzienności tak totalnie i szczerze żyć bezodpadowo. Oczywiście w internecie można przeczytać na przykład o rodzinie Bea Johnson z Ameryki, która produkuje przez rok tylko jeden słoik śmieci. To może się wydawać nieprawdopodobne, wymaga bowiem wielu nowych nawyków, rutyny i dyscypliny w naszym plastikowym świecie. Dlatego bliżej mi do idei Less Waste – czyli Marnuj Mniej. To flozofia życia, która dąży do zmniejszenia produkcji odpadów codziennymi, małymi krokami. Takie podejście sprawia, że jest to łatwe i każdy może zacząć od codziennych drobnostek, które wprowadzają globalną zmianę bez radykalizacji, która może okazać się wręcz nieosiągalnie abstrakcyjna. Jest tak wiele rzeczy, które każdy z nas może codziennie robić bez wielkiego wysiłku i w ten sposób zmniejszyć ilość wytwarzanych śmieci. To są sprawy, na które może nie zwracamy uwagi, czas im się przyjrzeć, by je sobie uświadomić. Chodzi też o to, by sprawiało nam to frajdę, że robimy coś dobrego dla nas samych. Tylko wtedy te zdrowe nawyki zagoszczą w naszym życiu na stałe.

Masa odpadów produkowanych w Kołobrzegu w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrosła od 2014 roku z 266,8 do 314,7 kilogramów rocznie.

Co więc każdy z nas może robić na co dzień, by zmniejszyć produkcję śmieci?
Żeby mniej produkować śmieci musimy uświadomić sobie co i ile kupujemy, ile konsumujemy. Idąc do sklepu robię listę. Gdy nie mam tej listy i jestem głodna, to kupię wszystko (śmiech). Lista więc bardzo pomaga, żeby kupować to, czego rzeczywiście potrzebujemy. Starajmy się nie kupować też „na zapas”, a to, co mamy w domu wykorzystywać do końca. W sklepie wybierajmy produkty w papierowych opakowaniach i sypkie, na wagę.
Unikajmy foliowych, jednorazowych woreczków. Najczęściej ich życie trwa 20 minut, czyli tyle ile zajmuje droga ze sklepu do domu, potem lądują w śmietniku. Na warzywa i owoce, świetnie nadają się woreczki z firanek, można uszyć je samodzielnie, materiał jest przezroczysty i widać co jest w środku. Zresztą w niektórych marketach już pojawiły się do kupienia takie worki wielokrotnego użytku. Bawełniane torby na zakupy to już standard. Mam ich chyba kilkanaście. Trzeba tylko pamiętać, by je zabrać z domu, gdy idziemy do sklepu.
Planujmy posiłki, starajmy się nosić do pracy własne jedzenie. Wykorzystać do tego można pojemniki wielokrotnego użytku. Szklane słoiki idealnie sprawdzają się np. do transportu zupy. Z kolei do zawinięcia kanapek można użyć woskowijek! To bawełniane kawałki materiału zanurzone w wosku pszczelim. Wosk pszczeli jest antyseptyczny, może je wymyć, wysuszyć i ponownie użyć. To doskonała alternatywa dla folii aluminiowej czy spożywczej. Pamiętajmy, że zamówione na dowóz jedzenie wiąże się z zapakowaniem go w foliowe torby, plastikowe czy w styropianowe opakowania, które chwilę później trafiają do kosza.
Zachęcam do picia naszej „kołobrzeżanki” czyli wody z kranu. W Kołobrzegu mamy przecież doskonałą wodę, pochodzącą z artezyjskiego źródła. Wystarczy ją tylko przefiltrować w dzbanku z filtrem węglowym i nosić ze sobą we własnej wielorazowej butelce.
Kolejny sposób to świadomy wybór produktów kosmetycznych. Nawet podpaski czy jednorazowe pieluszki mają już ciekawe zamienniki lub biodegradowalne odpowiedniki. Kupując patyczki do uszu, wybierzmy te papierowe zamiast plastikowych. Już sama rezygnacja na przykład z papierowych ręczników na rzecz tradycyjnych ściereczek kuchennych, zmniejsza produkcję domowych śmieci.
Jeśli możemy, kompostujmy, hodujmy własne warzywa. Mam mały ogródek i szklarnię. Obierki i inne organiczne odpady kompostujemy, a następnie używamy do nawożenia warzyw. Ale mieszkając nawet w bloku można na parapecie i balkonie wyhodować np. koktajlowe pomidorki. Są tak odporne na różnego rodzaju choroby i pasożyty, że nawet w miastach świetnie sobie radzą. Do tego choćby  kiełki, które można  hodować nawet bez światła.

To nie jedyne metody na ograniczenie produkcji śmieci…
Funkcjonuje taka pomocna piramida, która składa się z sześciu elementów. Po pierwsze “zamiast kupować użyj tego co masz”. Chcąc nabyć coś nowego, zadajmy sobie pytanie; czy na pewno tego potrzebuję? Mamy w domach masę rzeczy którym można dać drugie życie. Po drugie “pożycz”. Ostatnio zostałam zaproszona na wesele, a w mojej szafie nie miałam nic stosownego na tę okazję. Elegancka koleżanka ma za to niezłą kolekcję ciekawych kreacji. Zamiast kupować, pożyczyłam sukienkę na jeden wieczór. Jeżeli ktoś bagatelizuje temat ciągłego kupowania nowych ubrań, to może podziała mu na wyobraźnię fakt, że wyprodukowanie zwykłej bawełnianej koszulki wiąże się ze zużyciem blisko 3 tysięcy litrów wody, czyli tyle ile człowiek wypija w ciągu 900 dni. Po trzecie “wymień się”. Dużą popularnością cieszą się wymiany książek i odzieży, zorganizowanie takiej wymiany może okazać się naprawdę idealnym pomysłem na spotkanie z przyjaciółmi. Po czwarte “zrób to sam”. Bardzo cenię własnoręcznie wykonane prezenty. Jednak kiedy brak mi czasu często decyduję się na lokalny hand made. Jeżeli już mamy kupować, to wybierajmy świadomie produkty artystyczne, z małych manufaktur i od rzemieślników. Jeżeli nie masz zdolności lub brak ci pomysłu na taki własnoręcznie zrobiony prezent, to możesz sprezentować przecież bilety do kina czy opłacić warsztaty. Po piąte “kup używane”. Second handy, bazary, kiermasze, pchle targi to kopalnie stylowych perełek! Warto do nich zaglądać. No i szóste “kup”, czyli dopiero na końcu zakup to, czego naprawdę potrzebujesz.

Oprócz śmieci, które codziennie produkujemy w kuchni, sporo ich powstaje również w łazience i w trakcie sprzątania.
Prawie wszystkie kosmetyki kupowane w sklepach pakowane są w plastik. Zdarzają się i takie, jak np. niektóre peelingi i pasty do zębów, które zawierają mikro drobinki plastiku. Te mikro cząsteczki są niemal niemożliwe do odfiltrowania więc wraz z wodą dostają się do naturalnych zbiorników wodnych i zanieczyszczając je trują faunę i florę. Starajmy się więc używać naturalnych, czytajmy składy. Eksperymentuj, czytaj, inspiruj się, mydła czy peelingi można przecież wykonać samodzielnie. Szampon do włosów można też kupić w kostce, bez plastikowego opakowania. Sprawdzałam! Jest świetny. Śladem naszych babek na domowe detergenty bardzo dobrze nadaje się ocet czy soda.

Jak ekologiczne życie odbija się na twoim portfelu?
Ekologia i ekonomia to dwie siostry. Uzupełniają się i tworzą całość. Segregujmy śmieci i oszczędzajmy energię i wodę, bo dzięki temu uda nam się ograniczyć wydatki w gospodarstwach domowych. Wszystko, o czym wspomniałam może sprawić, że nie tylko będziemy żyć bardziej ekologicznie, ale też zaoszczędzimy. Pozytywnych przykładów i pomysłów na bardziej świadome i ekologiczne życie jest na pewno jeszcze mnóstwo. Myślę jednak, że główną barierą jest „przełamanie” rutyny i gotowość do podjęcia trudu nauki nowych schematów działania. Jakich? Wybierz sam dla siebie najlepsze i ciesz się z bycia eko.

Dziękujemy za rozmowę

Fot. Tomek Mróz 

Powiązane wpisy

Rusza OsiedLove Lato w Mieście

Redakcja

Wracają Poranne Koncerty Kameralne. Pierwszy już w sobotę

Redakcja

Koszykarska Kotwica pozyskała nowego zawodnika

Redakcja

Zostaw komentarz